Kto na tej spółce jest nieco dłużej, ten dobrze zna takie zagrywki główniaka (głównego akcjonariusza): oto na początku sesji, albo na końcu, bez żadnego obiektywnego powodu, czyli bez żadnej negatywnej informacji, "ktoś" w jednym momencie wysypuje zleceniem PKC kilkadziesiąt tysięcy akcji, podczas gdy przez cały dzień przemieliło się niewiele więcej. Wszystko po to, by cena akcji się obniżała i żeby zniechęcić akcjonariuszy mniejszościowych do trzymania tych akcji. Ale tym razem zagrywka się nie udała, bo wszystko zostało zebrane i kurs wrócił na właściwe tory. Wcześniej takie zbijanie ceny akcji się udawało, teraz mam nadzieję, że masa pozytywnych, mierzalnych, obiektywnych informacji fundamentalnych nie pozwoli, by takie podłe zagrania przechodziły płazem. Jeśli takie zrzutki będą zbierane, główniak po prostu będzie przepalał kasę, aż wreszcie zobaczy, że to mu się nie opłaca. Ciekawe jest to, że nikt w KNF nie widzi tych obrzydliwości. I nikt, kto ma władzę, na to nie reaguje. Są narzędzia, żeby to namierzyć, udowodnić, ukarać i ukrócić. Tylko trzeba chcieć. Troszkę odwagi też trzeba, a to towar deficytowy...
@pozostali - to cieszy, że inni też zgłaszają, może się coś ruszy. Trzeba im w KNFie przedstawiać nieco historii, bo oni niezbyt chyba rozgarnięci są. A więc zacząć opis od sprzedaży akcji przez główniaka, bo to niby na inwestycje było. Wtedy były nawet szumne obietnice dywident i nakreślanie wspaniałej przyszłości. Fundy wtedy pokupowały mniej więcej po 4,8. A potem był systematyczny zjazd z okazjonalnymi podbitkami i pierwsze wspaniałomyślne ogłaszanie wykupu akcji - na które prawie nikt nie poszedł, tak było absurdalne (tylko około 80 tys. akcji skupił w tej edycji grandy). Potem więc było dalsze dołowanie kursu: absurdalne odpisy, kolosalne inwestycje, którymi się wcale nie chwalili, ukrywanie wręcz informacji pozytywnych, no i stare zagrywki na płytkim rynku. Wreszcie przyszedł czas na słynne ostatnie wezwanie, gdy udało mu się zajechać kurs do 1,8 i ogłosił, że chce zdjąć spółkę z giełdy. Po tym, gdy spółka kosztowała nawet ponad 6 zeta siedem lat temu, a w międzyczasie wpakowali dosłownie miliardy w nowe inwestycje. Zdjąć spółki z giełdy mu się nie udało, niby ogłosił, że już nie będzie próbował zdejmować, ale widać, że jednak próbuje. I wiadomo wszystkim, kto próbuje, tylko KNF niby nie wie i nic z tym nie może zrobić...