Cena / Wartość księgowa: 0,28
na każdą akcję przypada 24,87 zł. wartości księgowej.
Cena / Zysk operacyjny: 3,82
Wartość akcji obliczona metodą szwajcarską: 13,55 zł.
a metodą berlińską: 13,45 zł.
Wartość premii wieczystej: 13,76 zł.
Wartość likwidacyjna jednej akcji wg J.Wilcoxa: 9,85 zł.
(W metodzie tej sprzedajemy aktywa trwałe spółki za 50 % ich wartości, dodajemy do tego 70 % wartości aktywów obrotowych i z tak otrzymanej kwoty spłacamy wszystkie zobowiązania spółki. To co zostanie oddajemy akcjonariuszom. Jak widać jest to bardzo konserwatywne podejście w kwestii możliwych do uzyskania kwot)
GRAAL jest liderem w Polsce w branży przetwórstwa rybnego. Jest stabilną i znaną od lat firmą. Zadłużenie utrzymuje pod kontrolą.
Jej rating to BB+.
Wskaźnik Altmana: 5,39 (przyjmuje się, że wartość tego wskaźnika 3 i więcej to spółki bezpieczne, wartość wskaźnika 1,8 i mniej to spółki potencjalnie zagrożone upadłością)
GRAAL bezpośrednio konkuruje z dwoma innymi spółkami z naszej giełdy: SEKO i WILBO.
Liderzy często dostają od rynku w wycenie dodatkową premię za sam fakt bycia liderem.
Tu póki co tego nie mamy.
Oto podstawowe wskaźniki dla spółek konkurencyjnych:
WILBO:
Cena / wartość księgowa: 0,42.
Cena / zysk operacyjny: 7,46
SEKO:
Cena / wartość księgowa: 1,17.
Cena / zysk operacyjny: 13,77.
Przychody GRAALA są wyższe od przychodów dwóch konkurencyjnych spółek razem wziętych (GRAAL: 399,51 mln zł., WILBO: 153,35 mln. zł., SEKO: 111,72 mln. zł.)
Zysk operacyjny GRAALA jest prawie dwukrotnie wyższy od zysku operacyjnego obu giełdowych konkurentów razem wziętych (GRAAL: 14,79 mln. zł., WILBO: 4,41 mln zł., SEKO: 3,81 mln. zł.).
Wartość księgowa GRAALA jest prawie dwukrotnie wyższa od obu rywali razem wziętych (200,33 mln. zł. vs. 78,04 mln. zł. i 44,91 mln. zł.).
widzę, że ktoś tu jest fanem strony "stockwatch" - zdecydowanie lepsze forum i informacje o spólkach niż na bankierze, ale z bankierem jak z Microsoft - wszyscy narzekają a każdy korzysta (zdecydowanie wyższa płynność informacji).
Co do Graala - zgadza się - wszystkie metody wyceny spółki wypadają znacznie powyżej ceny obecnej.
Jedyne co mnie niepokoi to ich wysokie krótkoterminowe zadłużenie finansowe
(chętnie dowiedziałbym się czegoś więcej co to jest i w jaki sposób zamierzają to sfinansować)
Jednorazowy wzrost o 15 % nie jest nam tu potrzebny, nie wiadomo co po czymś takim zrobić, wyskakiwać czy co? Realizować zyski?
Codzienny umiarkowany wzrost pozwala w efekcie dużo lepiej zarobić przy znacznie mniejszych "kosztach psychicznych".
Z choinki się urwałeś?
Masz jakieś argumenty czy tylko tak ci się napisało?
Prawie każda spółka jest zadłużona. Potrzebujesz na inwestycje - pożyczasz pieniądze. To proste, tak robi cały świat. A tutaj inwestycje są trafione, spółka skupiła się na swojej branży i zbudowała grupę. Długi nie zawsze są złe. Dzięki nim spółka mogła więcej zainwestować i teraz wykazuje wyższy zysk operacyjny.
Kiepska kadra?
Przecież ta kadra wyhodowała lidera na polskim rynku.
No i mamy skonsolidowany, niezły raport za 2008 rok.
Nie ma wielkich zmian w stosunku do raportu za 2007.
Zdecydowanie największą zmianą jest cena akcji, która w tym czasie spadła kilkukrotnie. Dzięki czemu mamy teraz już nie tylko dobrą, ale i tanią spółkę.
Oto pare konkretów:
Zadłużenie krótkoterminowe spadło w 2008 w stosunku do 2007 r.
z 205 556 tys. zł. do 191 593 zł.
Zadłużenie długoterminowe wzrosło z 40 088 zł. do 77 006 zł.
Podsumowując oba rodzaje zadłużenia, w 2008 r. wzrosło ono w stosunku do 2007 r. o 9 % (z 245 644 zł. do 268 599 zł.).
Wartość księgowa na jedną akcję wzrosła w tstosunku do ropku 2007 o 6 % (z 23,34 zł. do 24,71 zł.).
Spółka (znacząco) zwiększyła w ubiegłym roku swoje przychody z 336 271 zł. w 2007 r. do 390 824 zł. w 2008 (o 16 %).
Spadła zyskowność spółki z 1,96 zł. w 2007 r. na akcję do 1,11 zł.
(zysk operacyjny na poziomie całej spółki spadł 23 143 zł. do 14 026 zł.)
Wskaźnik cena/zysk wciąż pozostaje atrakcyjny. Przypomnę, że wielu wieszczów - również na tym forum - wieszczyło jakieś niemiłosierne straty.
Porównać warto raporty roczne trójki konkurentów: Graala, Wilbo i Seko.
Wszystkie trzy spółki wykazały spadek zysków w stosunku do 2007 roku, ale w przypadku Seko i Graala znacząco wzrosły przychody (o 20 i o 16 %) a Wilbo przychody sporo spadły (o 11 %).
Seko i Graal zdają się więc mieć lepsze perspektywy na naszym rozwojowym (spożycie ryb w Polsce należy do najniższych w UE) rynku .
Zapraszam wszystkich krzykaczy do merytorycznej dyskusji na tym wątku.
Wiele danych finansowych jest tu już podanych, można się więc do nich łatwo odnieść i nie trzeba przytaczać ich po raz kolejny.
Do ludzi dobrej woli mam również apel, aby odpowiadali raczej na tym wątku.
Jego tytuł jest neutralny, jest więc tu miejsce zarówno dla optymistów, jak i pesymistów. Jeśli ktoś uważa, że jest źle, spokojnie może tu to napisać zamiast produkować krzykliwe i absurdalne tytuły.
mam nadzieję również na bardziej merytoryczną rozmowę.
W przeciwieństwie do wielu innych osób nie uważałbym poziomu zadłużenia za tak bardzo wielkiego... pod warunkiem, że sprawozdania są rzetelnie sporządzone. W tej kwestii szczególnie istotna byłaby prawidłowa wycena należności (czy dokonali odpowiednich odpisów???). W sprawie zadłużenia długoterminowego weźcie też pod uwagę rozliczenia międzyokresowe (17 mln zł to są dotacje, więc praktycznie kapitał własny tylko będzie rozliczony w dłuższym czasie).
Jak dla mnie najbardziej niepokojący i niezadowalający jest jednak zakres informacji podawany w sprawozdaniu, a także komentarz zarządu do wyników. Jest to po prostu żenada bo nie spełnia apsolutnego minimum jeżeli chodzi o możliwości oceny firmy. Albo robi to, żeby ukryć występujące problemy firmy, albo po prostu ma gdzieś zewnętrznych inwestorów po tym jak pozyskał pieniądze z rynku - on wie co się w firmie dzieje a reszta go nie obchodzi.
A teraz do rzeczy. Jak dla mnie brak jest informacji o:
- strukturze czasowej (wielkości przeterminowania) należności (wówczas można coś więcej powiedzieć o ich prawidłowej wycenie w bilansie),
- co to są pozostałe należności (32 mln zł),
- przychody niepieniężne z tytułu wymiany towarów lub usług (175,5 mln zł - zero komenatarza, a co to do cholery jest i ile na tym wyniku zrobili sztucznego, rok wcześniej nie było takiej pozycji),
- pozostałe koszty (24 mln zł rok wcześniej 6,6 mln zł - tu jest tajemnica gorszych wyników, ale również zero komentarza),
- koszty pozostałych świadczeń pracowników (4,2 mln zł rok wcześniej 0,75 mln zł również zero komentarza)
No i żenujące sprawozdanie Zarządu, w którym piszą, że wszystko jest super nie odnosząc się nawet słowem do wyższych kosztów, nawet jednej przyczyny nie wskazują.
I teraz czy to oznacza, że spółka jest w złej kondycji. Niekoniecznie - te koszty mogły być przecież zwiazane z akwizycjami i mieć charakter jednorazowy i teraz już spółka mogłaby być bardziej efektywna. Ale niestety nie można w żaden sposób tego ocenić, ponieważ takich informacji brakuje. Równie dobrze mogą być w plecy bardzo na różnicach słabej złotówce i kontraktach z sieciami, o których pisali inni.
Banki z pewnością posiadają więcej informacji, więc w zalezności od tego podejmą decyzję czy przedłużą kredyty czy nie. Ale nie sądzę, żeby tak szybko miały wypowiedzieć, chyba, że z innych przyczyn np. Millenium wychodzi z większości przedsiębiorstw.
W każdym razie przy takim poziomie przekazywanych informacji można raczej mówić o spekulacji niż o możliwości inwestowania fundamentalnego.
Jak ktoś może wyjaśnić mi te dane, o których pisałem to z góry dzięki
-
Mimo trudnych czasów, banki przyznają rybnej grupie Graal kolejne kredyty, a te już zaciągnięte - są przedłużane na niezmienionych warunkach - podaje Puls Biznesu. I to mimo, że Graal ma relatywnie wysoki wskaźnik zadłużenia. Zobowiązania sięgają obecnie około 160 mln zł. Ale firma widzi objawy kryzysu - rynek przerzuca się na tańsze produkty.
Spółce pomaga pewna sytuacja finansowa. O wynikach za 2008 r. zarząd mówi tylko, że są "poprawne" (raport zostanie opublikowany 27 lutego). Tymczasem Erste Securities szacował w 2008 r., że Graal osiągnie 400 mln zł przychodów i 12,25 mln zł zysku netto.
Robert Wijata, członek zarządu Graala nie kryje jednak, że spowolnienie gospodarki widać nawet w branży spożywczej. Na niekorzyść Graala działa słabnący złoty, który zwiększa koszt importu. A nie da się tego szybko przerzucić na odbiorcę. Ale to niejedyny symptom kryzysu.
- Widać, że sieci delikatesów, np. Piotr i Paweł, Bomi czy Alma, zmieniają politykę asortymentową. Zwiększają zapotrzebowanie na tańsze produkty, żeby dostosować się do szczuplejących portfeli Polaków - twierdzi Robert Wijata.
Dla Graala to niezły sygnał. Większość produktów, które ma w portfelu, ma bowiem charakter masowy.
Rybne spółki mimo dużych obrotów notują spadek rentowności
Puls Biznesu
15-04-2009, 07:49
Sprzedaż rybnych spółek, mimo kryzysu, rośnie. Rentowność jednak - niekoniecznie - podaje Puls Biznesu. Jak czytamy w dzienniku, winny jest po pierwsze słaby złoty, a po drugie rosnące ceny puszek.
Seko, giełdowy producent marynat i sałatek rybnych pierwszy kwartał ma zakończyć wyższymi niż rok wcześniej przychodami. Także Wilbo pochwali się kilkunastoprocentowym wzrostem sprzedaży w stosunku do 2008 r. Obie firmy wskazują jednak na słabszą rentowność.
- 90 proc. naszych surowców pochodzi z importu, m.in. z Norwegii, Islandii czy Danii. Boli nas więc słaby złoty. Żeby temu zaradzić, zwiększamy eksport, głównie do Niemiec i Czech, pracujemy też nad Węgrami i Rumunią. W tym roku eksport powinien stanowić 10 proc. naszej sprzedaży - mówi Pulsowi Biznesu Kazimierz Kustra, prezes i największy akcjonariusz Seko.
Leszek Stypułkowski, prezes Wilbo, podkreśla natomiast, że wpływ na słabszą rentowność mają drożejące surowce, przede wszystkim puszki.
- Wprawdzie w lutym podwyższyliśmy ceny produktów, ale widoczne to będzie w wynikach dopiero w maju - dodaje.
Dlatego inną strategię ma Graal, największa rybna firma w kraju - czytamy w Pulsie Biznesu.
- Bardziej niż sprzedaż, która w pierwszym kwartale była zbliżona do zeszłorocznej, interesuje nas zysk. Tym bardziej że widzimy już w naszej branży wpływ kryzysu. Nie można udawać, że nie dotyka on przedsiębiorstw rybnych. Walczymy o rentowność, choć i tak w pierwszym kwartale będzie nieco niższa od zeszłorocznej - mówi Robert Wijata, członek zarządu Graala.
...bo jest presja sieci...
Rybne spółki starają się uwzględnić wyższe koszty w cenach. Narzekają na sieci handlowe, które im to jednak często skutecznie utrudniają. M.in. dlatego Wilbo ogranicza sprzedaż do sieci na rzecz tradycyjnego kanału dystrybucji.
- W ten sposób dbamy o cenę. Ponadto uważam, że polityka sieci, polegająca na wywieraniu presji cenowej na dostawcach bez uwzględnienia ich warunków kosztowych, jest niebezpieczna. Dostawcy nie mają gdzie ciąć, więc obniżają jakość produktów - mówi Pulsowi Biznesu Leszek Stypułkowski.
Graal, jako duża firma ma lepszą niż pozostałe firmy pozycję w negocjacjach. Do sieci sprzedaje około 40 proc. produkcji.