Graal: Klienci delikatesów wybierają tańsze produkty Puls Biznesu
16-02-2009, 07:31
Mimo trudnych czasów, banki przyznają rybnej grupie Graal kolejne kredyty, a te już zaciągnięte - są przedłużane na niezmienionych warunkach - podaje Puls Biznesu. I to mimo, że Graal ma relatywnie wysoki wskaźnik zadłużenia. Zobowiązania sięgają obecnie około 160 mln zł. Ale firma widzi objawy kryzysu - rynek przerzuca się na tańsze produkty.
Spółce pomaga pewna sytuacja finansowa. O wynikach za 2008 r. zarząd mówi tylko, że są "poprawne" (raport zostanie opublikowany 27 lutego). Tymczasem Erste Securities szacował w 2008 r., że Graal osiągnie 400 mln zł przychodów i 12,25 mln zł zysku netto.
Robert Wijata, członek zarządu Graala nie kryje jednak, że spowolnienie gospodarki widać nawet w branży spożywczej. Na niekorzyść Graala działa słabnący złoty, który zwiększa koszt importu. A nie da się tego szybko przerzucić na odbiorcę. Ale to niejedyny symptom kryzysu.
- Widać, że sieci delikatesów, np. Piotr i Paweł, Bomi czy Alma, zmieniają politykę asortymentową. Zwiększają zapotrzebowanie na tańsze produkty, żeby dostosować się do szczuplejących portfeli Polaków - twierdzi Robert Wijata.
Dla Graala to niezły sygnał. Większość produktów, które ma w portfelu, ma bowiem charakter masowy.