to już nie jest ta sama spółka, co rok temu, kiedy miała jeszcze ogon bezsensowych projektów, garstkę ludzi do obsłużenia ich i owczy pęd leszczy na NC windujący ceny akcji w kosmos bez uzasadnienia.
Dziś gówniane gierki robią, żeby akcentować swoją obecności na ich rynku i dać sobie szansę na udział w loterii „miliardowe kulki”, ale tak na prawdę pracują nad zapewniającymi przychody, zyski i stabilne finansowanie bieżącej działaności poważniejszymi projektami, które nie potrzebują akceptacji lokalnych forów skupiających okruchy spekulantów małego parkietu. O pracowników (głównie freelancerów - taka specyfika branży) jest dziś łatwiej, bo studia jednej gry wysypują się codziennie, głównie finansowo i zwalniają klepo-godziny.
Nie jestem szwagrem Emila, ale akcje posiadam, dywidendę przytuliłem i z niecierpliwością czekam na czas weryfikacji polskich spółek gamingowych na robiące biznes i obiecujące najlepszą na świecie grę..
Jak rozumiem stopa dywidendy z uwzględnieniem spadku kursu Sim o 75% (od ATH) lub 34% (ostatnie 12 m) jest dla Ciebie zadowalająca. Zupełnie nie przeszkadza Ci także, ze raportowane zyski to zysk księgowy bo SimFabric ma nieustająco ujemny cash flow z działalności operacyjnej. Fakt nie spełniania obietnic (brak wiarygodności kadry zarządzającej) też zupełnie Ci nie przeszkadza.
Skoro tak to gratuluję. Życzę cierpliwości, spokoju i samych sukcesów :-)
jakby to zgrabnie ująć: staram się inwestować, a nie stać w kolejce za tłumem - „bo skoro wszyscy kupują, to na pewno warto”. Więc nie mam - póki co - żadnej starty na tych akcjach, jeszcze trochę zapasu do tego miejsca i może ktoś powiedzieć, że miałem czas na sprzedanie ze sporym zyskiem - zgodzę się, ale co było to każdy wie, tylko ile z tych osób na sim jest zarobiona i ma pomysł co dalej.