Dawno tu nie zaglądałem, spodziewałem się już 0,xx - 0,0x zł za akcję a tu takie zaskoczenie. Podziwiam cierpliwość i determinację chomików, ale powiedzmy sobie szczerze: założyciele spółki - organizatorzy procederu - tak na prawdę oprócz pozorów nic nie wytworzyli, a - na dzień dzisiejszy - z zerowej inwestycji posiadają akcje wyceniane na kilkanaście/kilkadziesiąt mln zł na łebka „zarobione” w ciągu 2 lat. Sory, ale tylko ślepy i głupi idzie w to jak w dym.
a gdzie masz ten zysk?
Sprzedali prawa to jednostkowy zysk ktory się nie liczy tak jak w Mercatorze zarobek w covidzie, a teraz zjazd w otchłań.
Tutaj rynek już nie dał nabrać się na ten incydentalny zysk bo dalej gucio zarabiają, a kapitalizacja kosmiczna, to już lepiej w Tesle zainwestować bo ta sama patologia z kapitalizacja
Tesla jest królem w swojej dziedzinie na całym świecie, a AIG poza emisją akcji - w ilości porównywalnej do pojedynczych ogniw w bateriach wszystkich samochodow tesli - czym się cechuje?
Ile razy jeszcze trzeba powtórzyć jełopom, że AIG sprzedając prawa do marki nie stracił prawa do czerpania zysków ze sprzedaży...no tak, statystyki mówią o 50 co nie rozumie tekstu czytanego. Aha, ale na ekonomii za to się znają... firma ma w rok zarobić miliardy żeby oni mogli zarobić swoje śmierdzące piniondze. Jeśli tego nie zrobi to śmieć. Ot intelektualnie świńska filozofia. Dramat..
Ten jeden manewr, nie do powtórzenia już raczej - miał finansowo i wizerunkowo pokazać, że AIG to spółka zarabiająca na gamingu, a nie na sprzedaży własnych akcji czy obligacji (z wykupem poprzez wymianę na akcje). Dla jakiejś grupy ograniczonych umysłowo to może wystarczy, ale ta grupa jest zbyt mała, żeby jako tako trzeźwo myślący, nabrani, którzy w szale wzrostów gamingu rok temu mogli spokojnie zejść z tej wspaniałej inwestycji, nie wspominając już o „akcjonariuszach” poobligacyjnych - z przymusu, no i samych drukarzach, czekających na swoje dziesiątki milionów złotych z kapelusza.