Spółka AIG wyceniona była na 300 mln. (sprawa dla prokuratora) gdzie po wejściu na NC wg. przychodów i zysków jej wartość nie przekroczyła 10 mln. Odwrotne przejęcia Ciszewskiego i spółki to jedna wielka bania, która zaczyna pękać i lada chwila rozleje się to szambo na inne wydmuszki ekipy z Krakowa.
W 100 procentach zgadzam się, że metoda odwrotnego przejęcia przez fachowców z Krakowa opiera się na zawyżonych wycenach spółek wchodzących i to kilkakrotnym zawyżeniu. Metoda p.Ciszewskiego się kończy a dla nas ostatni moment na ewakuację. Niestety po Patrowiczu jest Ciszewski a po nim będzie ktoś inny który wymyśli nowy przewał dla drobnych inwestorów.
Kiedyś jeszcze były OFE , które kupowały bo musiały. Teraz tylko drobni akcjonariusze są dawcami kapitału.
Ktoś musi stracić ,żeby ktoś zyskał. Prawda jest taka, że w większości przypadków zarabiają tylko firmy które emitują akcje jak papier toaletowy.
Ja mam inne pytanie. Od jakiegos czasu zagladam na forum AIG i widze co tu sie dzieje. Fakt ze piwrwotna wycena na 300mln to jakis absurd. Wiekszosc wycen spolek gamdave zqczyna sie na poziomie 40mln lub nizej. Ale ja czegos innego nie rozumiem. Spolka nadal ma kapitalizacje 300mln mimo ze kurs spadl 4-5x od szczytu. Jak to mozliwe?. Czy byl dodruk akcji/split? Czy akcjonariusze mieli prawo poboru do nowych emisji. Bo jesli nie to zejscie z haka na tej spolce moze byc wręcz niemozliwe. Wspolczuje