Dla nas, wisielców eksporcinowych, w zasadzie nie ma różnicy czy będzie 3,50 czy 2,50. Gdy sie wisi od 12 złotych piaty rok, człowiek obojętnieje, pogodzony ze stratą. Lędźwie wiotczeją, labryga pouro matowieje na palcach u stóp...
Dnia 2021-09-08 o godz. 11:30 ~revi napisał(a): > Wiesz co to cięcie strat gamoniu?
revi, proszę cię o wyrozumiałość i odrobinkę empatji do wisielca, który już pięć lat na pordzewiałym haku dynda. Wszyscy nas zostawili, zarząd, rodzinka, parujący kloc, nawet metan ma jakby mniej zielonkawą barwę. Komu mam opchnąć kwity? Kupywałem po 12 złotych, a został mi brąz na udach.
Wybijało tu nieraz, a to szambo, a to rura w Astanie, a to labryga czy w końcu kurs, dynamicznie i zawsze dołem.
My, wisielcy eksporcinowi, musimy się trzymać razem za pyrtki, to doczekamy 40. Ale groszy.
Witam wszystkich wisielców. Widmo utraty resztek nadziei na 3,50 zł można załagodzić skutecznie. Znalazłem na to sposób 2 lata temu. Wystarczyć zjeść dowolną kiszonkę (ogórki, kapusta) z kefirem, dopchać kebabem i popić sokiem z kapusty. Warto nie odchodzić od latryny dalej, niż 5 metrów. Detonacja jest potężna, acz optymistyczna.
Nie pisałem przez weekend, bo na terapii zamkniętej nie ma WiFi. Dzisiaj obserwujemy atak na 3,35 dzięki mnie, bo napisałem artykuł o klockach w przestrzeni publicznej do "Głosu Pierdziszewa" Dlatego wisielcy eksporcinowi, dziękujcie mnie za ten mały wyszczał labrygi pod waszymi strzechami. Oby nas smolisty miał w swej opiece i poważaniu!