Gdybyśmy chcieli stworzyć naprawdę złe AI to musiałoby ono do pewnego stopnia udawać coś pożytecznego, a dopiero w odpowiednim momencie, w sposób maksymalnie niepostrzeżony powinno podrzucić użytkownikowi zgniłe jajo. Takie “złe AI” musiałoby działać niczym samochody pewnej niemieckiej firmy, które włączały ograniczenia emisji w czasie testów emisji, ale potem je wyłączały. Albo jak pociągi pewnej polskiej firmy, które psuły się w konkretnych miejscach lub datach. (Z strony niebezpieczniej).