ISW: W maju Ukraina wyzwoliła więcej terytoriów, niż zdobyła Rosja.
Skuteczność rosyjskiej kampanii ofensywnej maleje, pomimo stosowania różnych metod mapowania do analizy sytuacji na polu bitwy. Ukraińskie wojsko wyzwoliło w maju więcej terytorium, niż Rosjanom udało się zdobyć.
Stwierdzono to w raporcie Instytutu Badań nad Wojną (ISW).
Według analityków, w maju wojska rosyjskie zdobyły lub wdarły się na terytorium o powierzchni około 40 km², tracąc jednocześnie kontrolę nad obszarem około 280 km².
W kwietniu Rosjanie zdobyli lub wdarli się na terytorium o powierzchni około 28 km², ale utracili kontrolę nad obszarem około 116 km².
Jednocześnie ISW odnotował, że niektóre „postępy” Rosji to jedynie tymczasowe penetracje w głąb pozycji ukraińskich.
Obszary, na których wojska rosyjskie, niekiedy w bardzo małych grupach po kilku żołnierzy, infiltrowały i utrzymują ograniczoną obecność, nie są kontrolowane przez Rosjan w doktrynalnym sensie.
Jednocześnie podkreśla się, że obecna sytuacja bojowa, a mianowicie częste zmiany pozycji ukraińskich i rosyjskich oraz rozszerzanie strefy rażenia przez drony, utrudnia dokładne kalkulacje zysków i strat.
Ponadto, pomimo stosowania przez źródła różnych metodologii obliczeń, wciąż dochodzą do wspólnych, ogólnych wniosków dotyczących postępów Rosji i Ukrainy na polu bitwy.
ISW zauważył, że w tym kontekście urzędnicy Kremla nadal odrzucają wszelkie negocjacje, które nie uwzględniają „głównych przyczyn” wojny na Ukrainie.
Dlatego też minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow oświadczył w nagraniu wideo z okazji Dnia Języka Rosyjskiego, że przywrócenie praw Rosjanom i ludności rosyjskojęzycznej na Ukrainie „jest warunkiem koniecznym długotrwałego, pokojowego rozwiązania”.
„Dalsze zaangażowanie Kremla w realizację pierwotnych celów wojennych Rosji ma miejsce w obliczu spadku zdolności bojowych Federacji Rosyjskiej i spowolnienia rosyjskich postępów” – zauważają analitycy.
Rosyjska ofensywa spowolniła do najniższego poziomu w ciągu ostatniego roku. Straty okupantów biją rekordy: około 35 tysięcy żołnierzy ginie lub zostaje ciężko rannych miesięcznie – a rekrutacja żołnierzy kontraktowych ledwo wypełnia tę lukę.
Koszt każdego kilometra natarcia gwałtownie wzrósł. Jeśli jesienią ubiegłego roku Rosja przeznaczała na każdy kilometr kwadratowy zajętych terytoriów 67 żołnierzy, to w kwietniu było ich już 179. A w maju – jeszcze więcej.
Analitycy ISW twierdzą, że Rosja najwyraźniej priorytetowo traktuje obronę Moskwy, zamiast obrony ważnych obiektów wojskowych i miast.
Analitycy zauważają, że ataki te po raz kolejny dowiodły niezdolności Federacji Rosyjskiej do skutecznej ochrony swoich głównych miast przed atakami ze strony Ukrainy, nawet podczas ważnych wydarzeń międzynarodowych. Według ekspertów, Federacja Rosyjska nadała priorytet obronie powietrznej w tym regionie w przededniu ważnego wydarzenia. Jednak nawet to nie pomogło Rosji w ochronie regionu przed atakami ze strony Ukrainy.
„Kreml wydaje się być bardziej skoncentrowany na ochronie Moskwy. Nagrania geolokalizacyjne opublikowane 6 czerwca pokazują, jak rosyjskie władze zainstalowały dodatkowy system obrony przeciwlotniczej Pancyr-SMD-E na wieżowcu w Moskwie” – dodają eksperci.
Eksperci zauważają, że tego typu ataki Sił Obronnych podważają wysiłki Kremla zmierzające do wykorzystania forum ekonomicznego do zademonstrowania stabilności w Rosji zarówno w kraju, jak i za granicą.
„Kreml od zawsze wykorzystywał SPIEF do prezentowania globalnej opinii publicznej siły i potęgi gospodarczej, a ukraińskie ataki na Sankt Petersburg 3 i 6 czerwca podważyły tę rosyjską narrację” – dodają analitycy.
Analitycy zauważają również, że Putin w swoich wypowiedziach stara się przedstawić Rosję w pozytywnym świetle, bagatelizując ciągłe problemy Moskwy z obroną powietrzną, wyzwania gospodarcze i sytuację na froncie. Jednak ukraińskie ataki dalekiego zasięgu coraz wyraźniej pokazują, że Ukraina przybliża wojnę Rosji do jej ojczyzny.