W ostatnim raporcie zadłużenie wzrosło o 43 bańki, głównie weksle i pożyczki od prywatnych inwestorów. Jednocześnie słabiutko z gotówą. Wygląda to tak, jakby zarabiali grosze, ale ściągali kupę szmalu od prywatnych przez pożyczki, weksle i sprzedaż akcji. Jednocześnie na sprzedaży co kwartał tracą 5 baniek. Nie ma przełożenia wzrostu zadłużenia na zyski. Nie ma żadnych istotnych zakończonych inwestycji (tylko opowieści). Gdzie ta forsa ze wzrostu zadłużenia znika? Skoro zadłużenie to już 230 bańki, dlaczego po tylu latach nadal tracą na sprzedaży? Ktoś coś z tego rozumie?