60-80 proc. pacjentów ma zmiany w płucach, nawet ci, którzy przechodzili COVID łagodnie.
- Oczywiście te zmiany mają różny charakter. U większości pacjentów ulegają z czasem remisji i regresji, ale w pewnej grupie nie tylko nie ulegają regresji, ale jeszcze postępują i w dalszym etapie ulegają zwłóknieniu. To jest nadmierna reakcja na toczący się proces zapalny w płucach. Kiedy przetniemy palec, skóra z czasem się goi, ale zostaje blizna. W dużym uproszczeniu możemy to odnieść do włóknienia płuc: jeżeli toczy się w nich silne zapalenie, organizm próbuje się bronić i dochodzi do przerostu włókien kolagenowych, fibroblastów, które mają poprzez włóknienie ograniczyć toczący się proces zapalny. To powoduje, że tkanka płucna, w której powinna następować wymiana gazowa - ulega zwłóknieniu. I to przekłada się na zaburzenia dyfuzji gazów, a wtedy dochodzi do
niewydolności oddechowej. Mamy niewłaściwe poziomy gazów we krwi, przede wszystkim obniżenie tlenu i w zasadzie inwalidztwo oddechowe - t