WatchDog wrzuca tekst poniewierające spółkę, a ta robi Damage Control i wrzuca wyniki. To ratunek wizerunku, który chyba zostanie nieodwracalnie zniszczony, bo przecież dla wielu ta spółka to właśnie WatchDog, czy prezes Markuszewski. Jeśli góra ucieka ze spółki od kilku miesięcy, to żaden wynik tu niczego nie przykryje, bo problem jest głębiej. Ryba psuje się od głowy. Teraz nie powinniście już pytać, o to ile się sprzedało gry, ale ilu kluczowych pracowników wciąż ma akcje lub planuje przyszłość ze spółką, bo sporo osób już od dawna zwija manatki. Kto tu zostanie? Co dalej?