słabe.
Tak wygląda na to, że zanosi się na słabe wyniki, a w najlepszym scenariuszu na „nijakie”.
A w tej sytuacji „nijakie” to po prostu słabe.
Raczej nie widzę, żeby kurs miał to unieść.
Na tym etapie ani long, ani short nie wyglądają jak okazja, bardziej jak wybór między bólem głowy a bólem pleców.
Więc chyba zostaję z boku i patrzę, jak to się rozjeżdża.
Czy zobaczymy 50? Możliwe. Rynek lubi takie poziomy, zwłaszcza gdy fundamenty robią moonwalk.
Chyba że moje przewidywania są błędne i nastąpi Milkowy cud. Tylko że, szczerze mówiąc, on już chyba wyczerpał limit cudów na najbliższe piec lat.