Nie jestem pewien, czy to kogoś na tym forum obchodzi, ale lojalnie melduję, że już od jakiegoś czasu nie mam akcji Atona. Poczułem wielka ulgę kiedy wyszedłem z Atona, mimo ,że poniosłem katastrofalną stratę, która powoli odrabiam gdzie indziej (nie napiszę gdzie, bo nie chcę być uznany za naganiacza) . Zaglądam tu z sentymentu. Trochę żal, że technologia Atona się nie sprzedaje. Nie mam już złudzeń co do możliwości nagłej zmiany sytuacji na lepsze. Wolę stać z boku. Może kiedyś wrócę, ale przy tej ekipie kierowniczej, to juz chyba nie. Szacunek dla wszystkich desperados !