Podziwiam i gratuluję dobrowolnie kupującym ten chłam w przeddzień upadłości biowęglowej "perełki".
Wprawdzie Jan zdążył ją przez te lata przybrązowić, ale nadal lśni, niczym brylant w labrydze, przyciągając groszołapów i spekulantów, żerujących na trupie.
Ku uciesze wisielców, którzy liczą na cud, którego nie będzie.
Jutro dzień zgrozy na crapie, czarny czwartek.
Coca-cola, popcorn i czekamy na ten kabaret. link