W opublikowanym 23 maja raporcie ESPI nr 7/2025 spółka Hemp&Health S.A. poinformowała o pierwszej sprzedaży medycznej marihuany do aptek przez spółkę stowarzyszoną THC Pharma. To wydarzenie, przedstawione jako przełomowy moment w historii Grupy, wzbudziło niemałe zainteresowanie inwestorów. Jednak odpowiedź na pytanie akcjonariusza z 24 maja, opublikowana przez spółkę, zamiast rozwiać wątpliwości – tylko je pogłębiła. Zamiast podać podstawowe informacje o transakcji – takie jak nazwa i stężenie sprzedanego produktu, liczba dostarczonych opakowań, dane o aptekach lub hurtowniach, numer serii zarejestrowanej w GIF – THC Pharma odpowiedziała krótko: „Nie na wszystkie pytania możemy odpowiedzieć, ale w tym przypadku THC Pharma bazuje na innych importerach.” Brak przejrzystości w tak kluczowym momencie może zostać odebrany jako sygnał alarmowy – zwłaszcza, że spółka prezentuje transakcję jako dowód realizacji strategii i kompetencji do działania na rynku marihuany medycznej.
To zdanie – „THC Pharma bazuje na innych importerach” – jest zarazem niepozornym, ale istotnym przyznaniem: spółka najprawdopodobniej nie występowała ani jako właściciel produktu, ani jako importer, ani jako podmiot odpowiedzialny. To rodzi przypuszczenie, że – podobnie jak w lipcu 2024 r. – THC Pharma pełniła jedynie rolę pośrednika, który skojarzył aptekę z hurtownią lub dystrybutorem posiadającym zarejestrowany produkt.
Jeśli tak było, to transakcja nie wynikała z własnych działań importowych czy rejestracyjnych, lecz ze współpracy z zewnętrznymi partnerami, którzy już wcześniej dysponowali produktami. Z biznesowego punktu widzenia może to być działanie racjonalne – ale inwestorzy mają prawo oczekiwać jasnej komunikacji co do skali i charakteru takich działań.
Bez informacji o wielkości dostawy trudno ocenić, czy mamy do czynienia z faktycznym wejściem na rynek, czy też z symbolicznym ruchem o marginalnej skali, mającym na celu uspokojenie rynku po trzech nieudanych próbach importu (grudzień 2024, kwiecień i maj 2025). Warto też przypomnieć, że podobna sprzedaż w 2024 r. – mimo entuzjastycznego tonu komunikatu – nie doprowadziła do kontynuacji działań, a THC Pharma nie osiągnęła wtedy trwałych przychodów z tego segmentu.
W odpowiedzi THC Pharma zaznacza, że „najbardziej marżowe jest oczywiście posiadanie własnych rejestracji” i że do tego „dąży spółka”. Ale to zdanie mogło paść równie dobrze rok temu – i faktycznie padło już w różnych wersjach wielokrotnie. Jak dotąd THC Pharma nie zarejestrowała żadnego surowca farmaceutycznego we własnym imieniu. Posiadanie takiej rejestracji wciąż pozostaje w sferze planów.
Pierwsza sprzedaż medycznej marihuany przez THC Pharma to niewątpliwie krok w dobrym kierunku. Ale sposób, w jaki została ona zakomunikowana, nie daje inwestorom pewności, czy mamy do czynienia z początkiem stałej działalności, czy tylko z jednorazowym działaniem o charakterze wizerunkowym. Brak konkretów i unikanie odpowiedzi na pytania, które powinny być oczywiste w przypadku przejrzystego działania, osłabia przekaz i zwiększa ostrożność rynku.
Na tym etapie kluczowe jest jedno: czy do końca drugiego kwartału THC Pharma będzie w stanie przedstawić twarde dane finansowe potwierdzające skalę i trwałość swojej aktywności. Jeśli nie – pojawi się pytanie, czy to wszystko nie jest tylko marketingiem, a nie rzeczywistym wejściem na rynek marihuany medycznej.