Poza ogłoszeniem wszem i wobec, że spółka jak zwykle przynosi straty, sprawozdanie zawiera jednak ciekawe informacje. Po pierwsze pokazuje jak łatwo przerobić akcje własne, z których nie ma prawa głosu, na akcje wspierające zarząd, czytaj Wandzla. Po drugie uzmysławia, ze transakcja ugorowa, uszczuplająca kasę kocurka na te kilkadziesiąt mln pln, jest z lekka niedopracowana. Najpierw uzasadnia się ją kokosami, między innymi z opakowań szklanych, że o wyśmienitej kadrze fachowców do tego biznesu nie wspomnę, a teraz rozważa się czy inwestycja z hutą, czy bez huty i takie tam. To jakaś kpina.
Ponadto czytając opis świetlanej kocurkowej przyszłości, przypominam sobie wynurzenia Bauera, który w swoim czasie w rocznym sprawozdaniu zapewniał akcjonariuszy o ponadnormatywnych zyskach. Co z tego wyszło nie trzeba chyba przypominać. Snuć opowieści o świetlanej przyszłości to zarząd potrafi jak nikt, tylko jakoś tak się składa, że profity omijają wyłącznie akcjonariat mniejszościowy.
No i na koniec, jakoś brak dalszego ciągu w sprawie szantażu, jakiego rzekomo miano się dopuścić wobec prezesa. Czyżby kłopot z ustaleniem stanu faktycznego ?