Forum Gospodarka i polityka +Dodaj wątek

Skorumpowani do "szpikiu kości"

Zgłoś do moderatora
"Money, Money, Money ,
Must be funny
In the rich man's world
Money, money, money

Iran i ropa naftowa: w co grają Trump i Putin?
https://u.newsua.one/uploads/images/default/23_main-v1772890347.webp
Warto zwrócić uwagę na kilka rzeczy, które wydarzyły się w ostatnich dniach.

1. Stany Zjednoczone udzieliły Indiom miesięcznego pozwolenia na import rosyjskiej ropy.

Wkrótce potem sekretarz skarbu USA S. Besant ogłosił, że USA rozważają złagodzenie sankcji naftowych wobec Rosji. Przedstawiciel Putina, Dmitrijew, potwierdził, że strony prowadzą negocjacje, ponieważ „zachodnie sankcje szkodzą światowej gospodarce”.

2. W marcu Donald Trump napisał: „Bez względu na wszystko, Stany Zjednoczone zapewnią ŚWIATOWY PRZEPŁYW ENERGII”. Oświadczył, że Stany Zjednoczone zapewnią gwarancje ubezpieczeniowe i eskortę morską, aby zapewnić przepływ tankowców i innych statków przez Cieśninę Ormuz. Jednak USA nie spieszą się z tym. W rezultacie nastąpił wzrost cen na rynku ropy – pod koniec piątkowego handlu cena baryłki ropy Brent wyniosła 92 dolary, a także na rynku gazu.
I oto najciekawsze. Nie dość, że Trump i spółka niedocenili potencjału Iranu i przecenili jego możliwości, to teraz mówi się, że „TrumpSVO” potrwa kolejne 100 dni lub dłużej. Zakres możliwości niespodziewanie się rozszerzył. Wygląda na to, że Waszyngton dostrzegł szansę na dalsze uderzenie w Chiny. Zwłaszcza w kontekście wciąż nieodwołanego zaproszenia Trumpa na wizytę u Xi w Pekinie w dniach 31 marca-2 kwietnia.

Jeśli Ormuz nadal będzie zablokowany lub będzie miał ograniczoną swobodę przepływu tankowców o wysokim ryzyku uszkodzenia, będzie to poważny problem dla Chin. Od 45% do 50% całego importu ropy naftowej Chiny otrzymują z regionu Zatoki Perskiej. Owszem, ChRL dysponuje 200-dniowymi rezerwami strategicznymi ropy, możliwe jest przyjęcie większej ilości rosyjskiej ropy, ale kto wie, jak długo potrwa wojna w Zatoce Perskiej. W ten sposób Trump chce osiągnąć kilka celów:

- pokazać Xi przed wizytą, kto ma rękę „na kranach” największego na świecie hubu naftowego i hubu LNG (Katar);

- USA stają się kluczowym dostawcą dla całej Azji, dynamicznie zwiększając produkcję ropy łupkowej i LNG w obliczu wysokich cen;

- dają arabskim sojusznikom w Zatoce Perskiej do zrozumienia, że ​​muszą płacić więcej za amerykańską obronność (setki miliardów dolarów inwestycji arabskich szejków w gospodarkę USA, które Trump im odebrał w zeszłym roku, nie są już brane pod uwagę, do dzieła).

I choć okrzyknięte amerykańskie „analogowe” systemy obrony powietrznej i przeciwrakietowej (Patriot, THAAD) w regionie Zatoki Perskiej praktycznie zawiodły (choć nie tak szokująco haniebnie, jak rosyjskie w Iranie), to jednak arabscy ​​klienci USA nie mają właściwie innego wyboru.

Ponieważ Trump i spółka próbują wszystko monetyzować, stąd manewr skierowany przeciwko Putinowi. Przez lata wielokrotnie podkreślał, że odkąd Stany Zjednoczone stały się światowym liderem w produkcji ropy naftowej wśród trzech globalnych liderów (USA, Arabia Saudyjska, Rosja), nieformalny sojusz tych dwóch państw w tej konfiguracji prowadzi do utraty trzeciego. Kiedy Arabia Saudyjska znajdowała się pod amerykańskim parasolem bezpieczeństwa podczas zimnej wojny, ich sojusz zadał Iranowi i ZSRR klęskę naftową, aż do upadku tego ostatniego. Kiedy Saudyjczycy przyjaźnili się z Rosją w formacie OPEC+, świat miał wysokie ceny ropy, których obie strony potrzebowały – Putin do napędzania wojny, bin Salman – do realizacji swoich wielkich megaprojektów.

Wydaje się (choć to jeszcze nie fakt), że Waszyngton postanowił grać z Moskwą. Każdy ma swoje własne motywy, ale cel jest ten sam – zarabianie pieniędzy. Putin potrzebuje wysokiej ceny ropy i nie ma znaczenia, że ​​odbywa się to kosztem zniszczenia jego sojusznika Iranu i pokonania Zjednoczonych Emiratów Arabskich lojalnych wobec Kremla. Ważne, żeby ogień w Zatoce Perskiej trwał jak najdłużej.

Trump musi pokazać Xi coś w rosyjskim stylu „Matki Kuzkina” przed wizytą. Cóż, fantazmatyczny cel oderwania Rosji od Chin pozostaje niezmienny. Podobnie jak ciągła chęć zarabiania na wszystkim, w tym na linii Witkow-Dmitriew, pomimo faktu, że Rosja potajemnie przekazuje Korpusowi Strażników Rewolucji Islamskiej informacje wywiadowcze na temat celów w krajach arabskich Zatoki Perskiej, przede wszystkim na amerykańskich bazach w regionie. Ale Trumpowi nie zależy na śmierci amerykańskiego personelu wojskowego.

Teraz będziemy świadkami kolejnego przejawu putinofilii ze strony Trumpa, ze zwiększoną presją na Ukrainę i aktywizacją grupy sprzyjającej Trumpowi w GPA, aby podpisać „porozumienie pokojowe” i uzyskać „gwarancje bezpieczeństwa” od USA. Nie należy się tym przejmować. Zwłaszcza że USA i Arabowie chcą od Ukrainy czegoś w kwestii Ukraińskich technologii i doświadczenia w zwalczaniu tanich irańskich dronów, których użycie przez Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej coraz bardziej kosztuje „rozjemcę” z Białego Domu.

podsumuję jak już udowodniono 10% to co mówi Trump to tylko tyle prawdy , reszta to kłam w żywe oczy nauczyciel -
"Nigdy nie przepraszaj" - film "Wybraniec" sugeruje, czego Roy Cohn mógł nauczyć Donalda Trumpa.
Atakuj, kontratakuj, nigdy nie przepraszaj – zdaniem twórców "Wybrańca" m.in. te zasady wpoił Donaldowi Trumpowi jego mentor Roy Cohn, zwany "adwokatem diabła". Film Alego Abbasiego, który rozwścieczył kandydata Republikanów na prezydenta USA.

Abbasi i Sherman podkreślają, że fabuła jest ich autorskim spojrzeniem na znajomość Trumpa i Cohna, jednak wszystkie kluczowe momenty nawiązują do prawdziwych zdarzeń i zostały skonsultowane z prawnikami. Wbrew ich sugestiom zdecydowali się zawrzeć w filmie jedną kontrowersyjną scenę - sekwencję gwałtu, jakiego Trump dokonuje na swojej pierwszej żonie Ivanie. Fragment ten został zainspirowany zeznaniami złożonymi przez Ivanę w 1990 r. w trakcie procesu rozwodowego. Później kobieta wycofała się z tych słów, tłumacząc, że nie miała na myśli gwałtu w dosłownym rozumieniu. Zdaniem twórców "Wybrańca" scena symbolizuje "punkt zwrotny w życiu Trumpa, kiedy biznesmen traci miłość swojego życia". "Nie powinna być kontrowersyjna. Powinna łamać serce" -  stwierdził reżyser w rozmowie z The Hollywood Reporter.

https://ww
w.pap.pl/aktua
lnosci/nigdy-nie-przepraszaj-film-wybraniec-sugeruje-czego-roy-cohn-mogl-nauczyc-donalda-0

jak nasi nieudacznicy wierzą w taki teatr, obecnie wierzyć w Trumpa to jak wróżyć z fusów kawy.
Jak się nie zbroić skoro Trump jutro nas sprzeda za kilka dukatów rosji.