Z parkietu:
Ciekawym zjawiskiem na GPW związanym z niskimi wycenami jest fala wezwań. O ile jest to opłacalna inwestycja dla inwestorów chcących skupić akcje, o tyle oferowane ceny są często trudne do zaakceptowania przez mniejszościowych akcjonariuszy...
Biorąc pod uwagę wzrost liczby wezwań, w tym roku mamy ich wysyp, czemu sprzyjają bardzo korzystne wyceny na krajowym rynku akcji. Dlatego scenariusz często wygląda podobnie – wezwania ogłaszają dotychczasowi właściciele spółek, którzy nie widzą większych korzyści dla dalszej obecności firmy na giełdzie. Decyzja o odkupieniu pozostałych akcji nie jest podejmowana z dnia na dzień, ale kilka kwartałów wcześniej. Wynika to z wagi podejmowanej decyzji oraz z ceny minimalnej, po której może odbyć się takie działanie. Jeżeli z wyprzedzeniem jest znana decyzja o wezwaniu, to zarządy niektórych spółek, będące często pod kontrolą głównego akcjonariusza, mogą podjąć różnego rodzaju działania mające na celu obniżenie kursu akcji spółki. Inwestorzy powinni wziąć ten fakt pod uwagę i domagać się znacząco wyższych cen w momencie ogłoszenia wezwania.
Oferowane ceny z reguły nie zawierają znaczącej premii, dlatego dla mniejszościowych akcjonariuszy często oznacza to konieczność sprzedaży akcji z większą lub mniejszą stratą, ale z drugiej strony zyskują oni możliwość wyjścia z inwestycji w mało płynne spółki, gdzie nierzadko perspektywy wzrostu są niepewne.