Jakie to uczucie czekać na wzrost kursu i jednocześnie w każdym wpisie narzekać na spółkę i tym samym- choćby w mikroskopijnym zakresie- przyczyniać się do spadków?
Rozdwojenie jaźni, choroba dwubiegunowa a może po prostu ordynarne kłamstwo. Przykro się słucha takich rzeczy. Życie jest za krótkie by tak je marnować.