A czy ten inhalator, o który toczy się ta cała draka, to nie to samo urządzenie, które ma być stosowane do dawkowania esketaminy? Może prezes coś mówił o tym na ostatniej konferencji?
Jeśli tak, to pytanie drugie jest takie: Co zarzuca GSK Celonowi?
To, że inhalator tego typu jest ich własnością intelektualną i Celon nie ma prawa używać takich urządzeń (skutki ewentualnej przegranej w sądzie oznaczałyby katastrofę)?
Czy może tylko kształt lub inna drobna rzecz, którą można zastąpić?
Jeśli tylko kształt lub inna bzdura, to dlaczego Celon nie zmienił do tej pory tego "czegoś", co uchroniłoby firmę przed kolejnymi procesami, których skutki jak widać są dość dotkliwe?