1. oceniasz swój próg ryzyka... tzn ile jesteś w stanie stracić... 10%, 20%, 30%, 50% i jak bolesna była by dla ciebie taka strata,
2. dywesyfikujesz portfel... tzn dzielisz go na mniejsze cześci np. po 25 lub 20% każda i nie pchasz wszystkiego do jednego wora
3. obserwując notowania oraz portale tematyczne typujesz spółki które wg Ciebie mają potencjał wzrostów
4. analizujesz ich wykresy historię komunikaty perspektywy
5. obserwujesz spółki jeszcze jakiś czas
6. jeszcze raz oceniasz ile skłonny jesteś stracić
7.i jeszcze raz
8. jeśli wychodzi Ci, że nie jesteś kłonny oddac więcej niż 10% frycowego rozglądasz się za jakąś lokatą
9. jeśli jednak jesteś skłonny oddać od 10-50% to za około 30-50% kwoty którą posiadasz kupujesz wybrane spółki (ważne żeby nie z tej samej branży... np. nie same banki lub browary:-)))))))
10. resztę trzymasz na wypadek potrzeby uśrednienia kursu przez dokupienie, albo zaiwestowania w coś innego ciekawego ;-)
dekalog gracza jest tu:
http://wyborcza.pl/1,87880,4848014.html
11. i NAJWAŻNIEJSZE: NIGDY NIE KIERUJ SIĘ OPINIAMI I PODPOWIEDZIAMI INNYCH... SAM PODEJMUJESZ RYZYKO I SAM ODPOWIADASZ ZA KONSEKWENCJE SWOICH DECYZJI :-)
jak Ci pasuje Miłej zabawy :-))))) Giełda uzależnia :-)