Mierzenie popularności gier na podstawie wishlist ze Steam jest obarczone sporym błędem i trzeba umiejętnie z tej listy korzystać. Zgodnie z aktualną listą Frostpunk 2 może liczyć na lepszą sprzedaż aniżeli The Last of Us, Resident Evil 4, Stalker 2 czy Wo Long: Fallen Dynasty. Oczywiście nic takiego się nie wydarzy. Podobnie jak gnioty typu Occupy Mars, Builders of Egypt czy Invincible nie zajmują odpowiednio pozycji 66, 59, 74, a bliżej pozycje około 400-500 miejsca, a może nawet jeszcze niżej (na pewno żaden z tych tytułów nie przerasta popularnością Layers of Fears). Steam wishlist działa z bardzo dużym opóźnieniem i ma jedną dosyć poważną wadę - tam nie ma rzeczywistej aktualizacji. Ludzie zwyczajnie nie odklikowują czegoś co kliknęli dwa lata temu, a w międzyczasie wiele innych gier ma swoje premiery, no i w efekcie takie badziewia rosną. Normalna firma jak wydaje grę to po prostu ją wydaje, a nie pompuje wishlist w nieskończoność. W niektórych przypadkach można odnieść wrażenie, że firmie bardziej się opłaca pompować w nieskończoność takiego gniota na wishlist aniżeli dopuścić do rynkowego sprawdzam bo wówczas może się okazać, że akcjonariusze pouciekają w popłochu.
Silent Hill 2 to jest spokojnie materiał na top 10 co widać po innych, znacznie bardziej wiarygodnych wskaźnikach. Bloober to normalna firma, które nie pompuje w nieskończoność wishlisty tylko po prostu te gry wydaje. I na premierze okazuje się później, że różne eksperty z rodzimego podwórka są zdziwione wynikami. Nigdy nie było inaczej i dokładnie tak samo będzie i tym razem.