A więc jednak chat gpt. Bezsilność XD
Teza, że „reset z Rosją” dał Kremlowi pieniądze i możliwości do napaści na Ukrainę, jest fałszywa przyczynowo i intelektualnie nieuczciwa. To publicystyka, nie analiza.
Po pierwsze – pieniądze.
Rosja miała środki na wojnę nie dlatego, że był reset, tylko dlatego, że od lat 90. była eksporterem surowców, a ceny ropy i gazu windowały się globalnie – głównie przez popyt Chin i rynków azjatyckich. Dochody z energii nie były „nagrodą za reset”, tylko efektem struktury rosyjskiej gospodarki i koniunktury światowej, na którą ani Tusk, ani UE nie mieli realnego wpływu. Nawet w scenariuszu pełnej politycznej konfrontacji Europa nie była w stanie w latach 2008–2012 odciąć się od rosyjskich surowców bez własnego kryzysu gospodarczego. Twierdzenie, że „gdyby nie reset, Rosja nie miałaby pieniędzy”, ignoruje podstawowe fakty ekonomiczne.
Po drugie – modernizacja armii.
Reforma armii rosyjskiej zaczęła się po kompromitacji w Gruzji w 2008 r. i była decyzją wewnętrzną Kremla, finansowaną z budżetu państwa, nie z zachodniej „życzliwości”. Dostęp do technologii dual-use był ograniczony, fragmentaryczny i nie miał kluczowego znaczenia dla zdolności użytych na Krymie (gdzie decydujące były siły specjalne, dezinformacja i chaos polityczny na Ukrainie, a nie „supernowoczesna armia”). Aneksja Krymu była operacją polityczno-wywiadowczą, nie efektem resetu technologicznego. To mit.
Po trzecie – Nord Stream i „uzależnienie”.
Nord Stream nie powstał w ramach resetu Tuska, tylko jako projekt strategiczny Rosji i Niemiec zapoczątkowany jeszcze przed nim. Polska była mu przeciwna – i to konsekwentnie. Co więcej: gazociągi nie stworzyły rosyjskiej agresji, tylko obnażyły długofalowy błąd niemieckiej Ostpolitik, który był wspólny dla elit Zachodu od dekad, także tych najbardziej anty-Tuskowych. Przypisywanie tego jednemu rządowi w Warszawie to zwykłe przerzucanie winy.
Po czwarte – „zielone światło”.
Największym „zielonym światłem” dla Putina nie był reset, tylko brak realnej reakcji USA i NATO na Gruzję w 2008 r. oraz katastrofalna polityka Obamy (reset amerykański!), a później realna słabość Zachodu po kryzysie finansowym. Polska nie miała narzędzi, by narzucać sankcje czy politykę odstraszania. Sugestia, że Tusk „utwierdził Putina”, to przecenianie roli państwa średniej wielkości i ignorowanie faktu, że decyzje o wojnie zapadały w Moskwie – z powodów imperialnych, nie reaktywnych.
Rosja zaatakowała Ukrainę, bo jest państwem rewizjonistycznym, które uznaje przemoc za narzędzie polityki, a nie dlatego, że Zachód był „zbyt miły”. Reset nie stworzył ani pieniędzy, ani armii, ani ambicji Putina. Co najwyżej obnażył iluzje Zachodu – iluzje, które istniały na długo przed Tuskiem i daleko poza nim.
Reszta to narracja polityczna, nie analiza strategiczna.