Problemem rynków, a właściwie inwestorów jest to, że nie doceniają zagrożeń i długotrwałych skutków takich zawirowań jak obecne.
Za wszelką cenę chcą zmiany trendu, więc szukają jakiegokolwiek pretekstu i mocno przeceniają jego pozytywny efekt.
Takie chwytanie się brzytwy.
Jeden statek przepłynął - hura! Jedna rakieta spadła - szok!
Moim zdaniem, mimo, że Pomarańczowy tyle już ostatnio wojen skończył, to tej, tak łatwo i tanio nie uda się zakończyć.
Strach i wrażliwość na panikę, czy nieuzasadnioną euforię na rynkach długo pozostanie, tym bardziej, że nieobliczalni psychopaci nadal stoją na czele mocarstw.