Widzę że masz braki z wiedzy na poziomie szkoły podstawowej.
Syndyk sprzedaje majątek Ursusa wolny od jakichkolwiek zobowiązań (długów, zastawów, wierzycieli, akcji, itp...) Dostanie za ten majątek tyle, ile dostanie, nie mniej niż 124,5 mln zł, może ciut więcej... Powiedzmy że w konkursie ofert dostanie 130 mln zł za to... i cała ta kwota ( - prowizja syndyka i koszty jego postepowania upadłościowego) zostanie przeznaczona na spłatę wierzycieli. Wierzytelności opiewają na ponad 400 mln zł tak więc zostaną zaspokojone w jakiejś 1/4 części. To oznacza że około 300 mln zł nie zostanie zaspokojone a i już nie będzie czego sprzedawać, bo wszystko zostało już sprzedane. Tak więc syndyk zakończy postępowanie upadłościowe z powodu braku majątku w spółce, bo został on wyprzedany. Poniformuje wierzycieli że tych pozostałych do spłaty 300 mln zł nie da się już odzyskać i to ci konkretni wierzyciele będą mogli sobie to odpisać od podatku, gdyż to są ich pieniądze, których już nigdy nie odzyskają. Z chwilą zakończenia postępowania upadłościowego syndyk poinformuje akcjonariuszy że ich majątek, który mają na akcjach jest ujemny, czyli te 300 mln zł podziel sobie na ilość akcji spółki i ci wyjdzie ile przypada długu na jedną akcję. A ponieważ akcjonariuszy nie można już ścigać i pociągać do odpowiedzialności materialnej za długi spółki której akcje posiadają, to zapada decyzja o umorzeniu akcji i akcje po prostu znikają z rachunku maklerskiego. Tyle w temacie.