Tyle że to już nie wał przed upadłością, tylko klasyczne przejęcie spółki za półdarmo.
Inwestor z Kajmanów i „polska” spółka krzak obejmują akcje po cenach oderwanych od rynku, bez prawa poboru dla dotychczasowych akcjonariuszy. To znaczy, że cała społeczność inwestorska zostaje z buta wykopana z akcjonariatu, a spółka trafia w nowe ręce – tanio, cicho, legalnie.
Jeśli ktoś tu robi wał, to już jako nowy właściciel, nie „żeby coś jeszcze wyciągnąć przed bankructwem”. Przejmują firmę z brandem, notowaniami i strukturą — a płacą mniej niż za porządny samochód.
To nie ratunek. To tania przejęciowa akcja pod przykrywką finansowania.