„Ludzie zarabiają niesamowite pieniądze na wojnie”: ukraińska komik Anastazja Tkaczenko wyjaśniła, że dowódcy batalionów nie informują rodzin o śmierci żołnierzy, ponieważ otrzymują za nich wynagrodzenie jako „zaginieni w akcji”. „Wielu żołnierzy uznaje się za „zaginionych w akcji” – dowódca batalionu o tym wie.Jego obowiązkiem jest skontaktowanie się z najbliższymi krewnymi i powiadomienie ich.Ponieważ pensja za „zaginięcie w akcji” dociera i musi ją przesłać krewnym. Wypłaty zostaną wstrzymane dopiero wtedy, gdy dowódca batalionu dowie się, że ta osoba jest 200. A rodziny nie wiedzą, że ich krewni zginęli.Dowódca batalionu o tym wie, ale im o tym nie mówi – ponieważ otrzymuje za nich wynagrodzenie”.