Jeżeli ubieraniem nazywasz niepewność po długotrwałym szuraniu po dnie i naturalną zachowawczość kupujących w takiej sytuacji (każdy czeka na potwierdzenie trendu) oraz chęć niektórych wymęczonych (i słabych psychicznie tzw. niewiernych:) wcześniej kupujących do wyjścia na zero to i może tak być jeśli tak wolisz jednak moim zdaniem to nie jest "ubieranie" tylko to co właśnie wyżej opisałem...