a do takiej żeby dały się zebrać bez drabiny... :-)
wszystko musi mieć swoją ekonomike ( z inklinacją do ergonomii) :-P
wic w tym, że jak zawsze powtarzam bardzo dużo czynników warunkujących:
- a to i nowa odmiana (bardzo ciekawa sprawa bo czegoś takiego jeszcze nie było i dopiero kolejni próbują wprowadzać podobne - patrz: Czarnecki);
- trudno określić ile, bo nie jest się w stanie oszacować ile to wygeneruje i w jakim czasie (co może przedkładać się na zainteresowanie i wzrost wartości)... np. powiedzmy w połowie 2011 okazało by się że prognozy z 2010 są niedoszacowane... i co wtedy?;
- zawsze istnieje czynnik ograniczający wysokość wzrostów zwany 66,6 a potocznie wezwanie;
- a jeśli przyjąć by, że wszystko to zmierza w kierunku, ot tak rzuconego sobie przeze mnie WIG BANKI... no to... miejsca jest dość :-) (zarówno jak się patrzy na kursy akcji spółek wchodzących w skład tego indeksu jak i na przeciętną ilość akcji takiej spółki)...
no i na koniec... trudno określić jak produkt się bedzie zachowywał zważywszy na czynniki makroekonomiczne
- rynki światowe i te wszystkie ble ble ble pomijam... bo tego nikt nie jest w stanie przewidzieć,
- fakt, że istnieje taki twór jak konkurencja, a jak wiemy twór ten nie śpi,
- rynek też... ciągle szuka nowości (nowych smaków, nowych kolorów, nowych rozwiązań) - trzeba ciągle być przed nim, aby nie zostać za nim... :-)
- to jak na razie giełda przyjęła, to wiemy bo mieliśmy okazję się przekonać w ciągu ostatniego roku... to jak przyjmie rynek w rozumieniu Pan Kowalski/Pani Kowalska to się okaże za kilka lat... pierwsze jaskółki pojawią się na wiosnę, ale tak naprawdę dopiero jak rozpocznie się dystrybucja i dostepność będzie na większą skalę (nie 2 placówki, ale np 20-30) i jeśli będzie (bo to wyjdzie w praniu) to wtedy dopiero będzie można oceniać czy to dobry geszeft... :-)
i sam też nie wiem... bo nie wiem co będzie za rok czy 2 lata... może pojawi się coś nowego i interesującego... a tu spadek zainteresowania... prawda jest taka, że sentyment trzeba zostawić razem z paltocikiem w szatni jak wchodzi się na giełdę... :-)
wyznaczyć pułap gry (tzn. do ilu wchodzę),
określić stawkę (za ile),
jasno określić czas gry
i to każdy musi sobie sam określić... indywidualnie :-)
u mnie np. czas określony na 3 lata obowiązywał do maja/czerwca 2010... kiedy to, w "niecny" sposób zostały zmienione reguły gry ... hahaha:-)... można by powiedzieć pula nagród się zwiększyła... i gramy va bank o bank... :-)
ale był to czas określony dla spółki mięsnej, a mamy firmę z sektora finansowego... ot mnie zrobili :-)... haha... i tak naprawdę trzeba teraz liczyć od nowa :-)
więc w nie będę odpowiadał na pytania do jakiej wysokości :-)
akcje wg. mnie to coś jakby żywa materia... pozycia w portfelu raz rośnie (dokupowanie, wzrost wartości)... raz maleje (redukcja, realizacja zysków, spadek wartości)... i samodzielnie trzeba sobie te momenty określać... kiedy zredukować... kiedy dokupić... kiedy sprzedać... w zależności od potrzeb i możliwości :-)
pozdr