"Jak podpiszą aneks (...)", "gdy podpiszą aneks (...)" itp. itd. etc. bla bla bla
Wszystko w trybie przypuszczającym. Gdyby babcia miała wąsy, to byłaby dziadkiem. Nie używasz, że działalność spółki nie powinna być uzależniona od osławionego już aneksu? W jakim świetle stawia to spółkę? Jak inwestor ma zaufać firmie, która opiera biznes na być może kiedyś podpisanym aneksie? A kiedy tego nikt nie wie. A przecież miał być już dawno podpisany. Już za chwilę, już za momencik. Ale rzeczywistość okazała się brutalna.
No ale jak już podpiszą, to świetlana przyszłości. Z kranu będzie leciał dżony łolker. Zejdź na ziemię, spójrz prawdzie w oczy. Miało być pięknie, ale nie jest.