Kiedyś podobno zakładano konta w bankach jakichś egzotycznych państewek i transferowano tam gotówkę, ale nie w postaci gotówki a transferu na taki rynek np. wyrobów stalowych, po sprzedaży kasa trafiła do lokalnego banku na kwarantannę, a po sanacji jej część mogła nawet wracać do dostawcy/spółki, takim to sposobem podobno można skutecznie omijać kontrolę nad wypływem gotówki z krajów cywilizowanych na zadupia, a tym samym i przepływów w spółce.
Sztuczkowski chwalił się ongiś , że podbija atrakcyjne rynki takich perełek światowej gospodarki jak Kenia, Bangladesz itp. innych fascynujących zadupi z wysoko rozwiniętym jedynie analfabetyzmem, więc pewnie robił tam jakieś kokosowe transfery, ale nie wiem czy jeszcze coś tam transferuje, może znalazł inną drogę do transferów, a można domniemywać, że musi komuś płacić odwieczny haracz za wieloletnie udawanie właściciela tej spółki.