Podczas zmasowanego ataku, który armia rosyjska przeprowadziła na Ukrainę dzisiaj, 20 stycznia, udało się przechwycić 14 pocisków lecących po trajektorii balistycznej i wiele dronów. Jednak, jak powiedział Jurij Ignat, szef wydziału łączności Dowództwa Sił Powietrznych Ukrainy, podczas telemaratonu
, stuprocentowe zestrzelenie wszystkich rodzajów broni jest niemożliwe.
Według niego, po każdym ostrzale wróg wyciąga pewne wnioski i odpowiednio stara się zmienić swoją taktykę podczas kolejnego ataku. W szczególności wróg dąży do zniszczenia wyznaczonych przez Kreml ukraińskich obiektów energetycznych. Jednocześnie, według niego, zimowe ataki rosyjskie charakteryzują się dużą liczbą pocisków balistycznych. Tego rodzaju broni, dodał wojskowy, wróg używa na południu i wschodzie Ukrainy, a także w Kijowie.
„Dzisiaj widzieliśmy 18 pocisków lecących po trajektorii balistycznej. Dane zostaną jeszcze doprecyzowane, są to Iskandery-M i S-300… 14 z 18 pocisków zostało przechwyconych dzięki systemom, które dziś chronią Ukrainę, w tym stolicę. To niezwykle wysoki wskaźnik zestrzeleń pocisków balistycznych. Niestety, 4 pociski uderzyły w określone obiekty, są uszkodzenia… W rzeczywistości pocisku „Cyrkon”, który leciał w kierunku obiektu infrastruktury krytycznej w Winnicy, nie udało się przechwycić” – stwierdził Ignat.
Dodał, że zniszczono również dużą liczbę wrogich dronów uderzeniowych. Ukraińskie drony przechwytujące wykazały się wysoką skutecznością, niszcząc dziesiątki rosyjskich dronów. Jednocześnie, jak poinformowało wojsko, nawet niewielka część rosyjskiej broni, która trafia w cele, „niszczy” ukraińskie obiekty energetyczne, powodując ogromne szkody. Dlatego Ukraina pokłada duże nadzieje w pomocy sojuszników nie tylko w uzupełnianiu amunicji do obrony przeciwlotniczej, myśliwców F-16 itp., ale także w ochronie systemu energetycznego. Rzecz w tym, jak zauważył Ignat, że 100-procentowe zniszczenie pocisków i dronów podczas tak zmasowanych ataków jest niemożliwe.