Typowe „hieny cmentarne” zawsze się pojawią — czekają na złe wieści, by żerować na cudzym nieszczęściu i kupować taniej. Nie ostrzegają, nie analizują — tylko żerują (te same osoby). Raen od początku uczciwie informował, że skuteczność projektów może wynosić jedynie 25% w tym roku więc podobnych komunikatów będzie zapewne więcej. Dla tych, którzy rozumieją mechanizmy rynku, to nie zaskoczenie — tylko konsekwencja realiów przyłączeniowych w Polsce.
Dlatego spółka się przygotowała: buduje własne moce wytwórcze i już teraz dysponuje 58 MW własnych farm PV. Szacowany roczny zysk z tych aktywów wynosi od 13 do 16 mln zł — to stabilna baza przychodowa niezależna od warunków deweloperskich. W dodatku Raen rozwija współpracę z globalnymi partnerami, dywersyfikuje portfel o projekty EPC i planuje wejście w model PPA.
Kiedy inni czekają na okazje, oni budują pozycję producenta — a to zupełnie inna liga.
Zamiast straszyć wyklejankami z jednego komunikatu, warto spojrzeć całościowo. Sam mam dość wpisów, które wykorzystują jeden wycinek rzeczywistości, by wywołać emocje i kręcić kółka na akcjach, przeszkadzając realnemu rozwojowi spółki. Warto czasem zadać sobie pytanie: komu to służy.
Raen jest przygotowany na przestój w transformacji energetycznej — przychody będą, choć część z nich pojawi się z opóźnieniem. Dla inwestorów, którzy wchodzili wyżej, to moment na spokojne przemyślenie strategii. Sprzedawać dziś ze stratą? W kontekście pozycji spółki — warto się naprawdę zastanowić. W OZE idą mld, a to stwarza duże szanse na przyszłe zyski.