Owszem poważny lub mniej poważny inwestor mógłby tutaj trafić, ale inwestycja jest obarczona bardzo dużym ryzykiem:
- widać potencjał, ale produkty są niedopracowane,
- tematyka jest mało oryginalna,
- stylistyka obiektywnie odrażająca.
Ok, zakładając, że jednak jest nisza, która poszukuje takich doznań, bo skoro jest sprzedaż.. to powstaje pytanie, czy ta sprzedaż nie jest pompowana przez jakiegoś animatora i kolejne pytanie, jak się zachowają akcjonariusze, jak już odpowiednio podpompują cenę akcji za pomocą pozyskanych inwestorów?