Coraz bardziej wygląda na to, że te „brakujące” 100 mln długu zostały po stronie Columbus nie bez powodu. Jeśli bowiem pasywa trafiłyby do SPV, które mają być powiązane z realizacją programu Czyste Powietrze, to automatycznie mogłyby stracić status beneficjenta - zadłużone SPV
Columbus prawdopodobnie zostawił więc część długu u siebie, żeby SPV miały „czystą strukturę od programu czyste powietrze” Dzięki temu cały ciężar finansowy powiązany z programem zostaje w centrali. Przy okazji ładnie wygląda to w księgach: jest 87 mln zł zysku na 18 tys. umów, i nie trzeba się tłumaczyć, że aktywa są „przesiąknięte długiem”. Ale tu rodzi się pytanie: czy to nie jest próba obejścia kryteriów kwalifikacyjnych przez czyszczenie SPV/siebie na papierze? Instytucje publiczne mogą kiedyś zadać to samo pytanie…