No proszę, jak nam się pięknie i pożytecznie dyskusja rozwinęła. Dawaj, garbaty, dalej, a potem do roboty: hejtować, hejtować, hejtować. W koncu nie za przyjacielskie pogaduszki wam płacą. Swoją drogą, zawsze byłem zdania, że nawet przy hienie można się nieźle pożywić.