Zwłaszcza w sprawach o usankcjonowaniu bezprawia realizowanego na GPW. Sam byłem na takiej sprawie, gdzie sędzia apelacyjny stanął po stronie akcjonariusza, który bezprawnie chciał przejąć spółkę. Dopiero Sąd Najwyższy uchylił orzeczenie, ale po - bodaj 3 latach.