Podziwiam , za odwagę w głoszeniu swojej wiary. Dzisiaj to nie jest zbyt popularne, szczególnie w kręgu inwestorskim.
Nie, którzy znakomicie łączą wiarę ,kosciol katolicki z polityką, żeby uzyskać profit finansowy dla siebie lub swojej grupy, tylko to już nie jest prawdziwa wiara.
Szczerze nie da się połączyć tych dwóch spraw. Zawsze w którymś momencie wchodzisz na grząski grunt z jednej albo drugiej strony.
Dla mnie prawdziwa wiara to wiara w istnienie, bycie świadomym i życie w teraźniejszości, ubustwie. Człowiek gleboko wierzący nie potrzebuje korzyści finansowych ,gromadzenia wokół siebie rzeczy materialnych, ponieważ jest bogaty duchowo.
Na rynku musisz być cwany , kiwasz tych słabszych, oni tracą ty zyskujesz. Tu nie ma miejsca na pokorę, tylko pewność w działaniu i brak sumienia pozwoli Ci na uzyskanie dochodu. W pewnym momecie zabierasz głu.pszym od siebie, tym którzy zostali na gorce. Później zabierasz tym biednym na dołku, którzy muszą wywalić bo nie maja na opał, spłatę kredytu czy życie.
Gdzie jest w takich momentach pokora , sumienie ?
Ciekawy temat , ale nie na forum bankiera.
Przekonany nie przekona, tego nieprzekonanego.