Zgodnie z tradycją krótkimi skokami z zawiniętą kiecą i podkulonym ogonem,wróciliśmy do macierzy,czyli do dawania sobie ostro w s>>>,zupełnie na czczo i bez znieczulenia,bo jak mogło być inaczej ,jak krwistego nie ma na posterunku i nic nie bierze na nieprzeciętnie owłosioną klatę,cy cóś??