Twardy - pewnie chodziło Ci o Kijów, nie Mińsk. Chyba, że o czymś nie wiem;)
Xyz - generalnie obstawiam, że przed wyborami połówkowymi będzie porozumienie, bo tym razem Trump walczy też o głosy w USA, więc będzie cisnął każdego. Zełeńskiego już wycisnął jak cytrynę i chyba wie, że więcej ustępstw tam nie będzie, a przy Rosji ma jeszcze parę pałek w pogotowiu do zastosowania. Pomijam już to, że Rosja naprawdę gospodarczo ledwo dyszy, no i Putin widzi że Trump jest jeszcze bardziej nieprzewidywalny niż przypuszczał. On przy Trumpie to geopolityczny grzeczny piesek salonowy.
Obstawiam, że jak do kwietnia-maja nie będzie konkretów i dalej Rosja będzie zwodzić Trumpa, to już zacznie stosować taktykę zastraszania, bo sukces będzie mu potrzebny jak tlen. Szczególnie, że jego polityka appeasementu w stosunku do Rosji nie podoba się w USA, tak więc musi zaprezentować jakieś realne korzyści dla USA z takiej polityki. A korzyści będą dopiero po pewnym czasie, jak zaczną się inwestycje.
Ukraina raczej nie odda Donbasu bezpośrednio Rosji, a co tam za twór polityczny powstanie no to ciężko mi już powiedzieć. Jakaś wspólna strefa wolnego handlu kontrolowana przez trzy państwa? Wątpię też żeby oddali linię umocnień, która wznosili tyle lat - wycofają się do nich i powiedzą, ze dalej nie ma mowy. Jednak USA nie jest na tyle godne zaufania, żeby oddawać linie umocnień w zamian za ich słowo, że będzie interwencja w razie kolejnego ataku.