Panowie, abstrahując od całej reszty, to tutaj nie ma żadnej "siły wyższej". Jest klasyczny błąd zarządu spółki, który przystąpił do realizacji fazy rzeczowej projektu inwestycyjnego bez zbilansowania planowanych wydatków potwierdzonymi źródłami finansowania. Budowę ciągnięto za zaliczki otrzymane z PARP, zaliczki się skończyły, nieopłacani wykonawcy się zbuntowali i budowa stanęła. Cała ta gadka o "sile wyższej" to zwyczajne dorabianie ideologii do faktów.
Co zaś do terminów to:
1/ Ministerstwo Rozwoju musi złożyć w Brukseli ostateczne rozliczenie programów perspektywy 2007-2013 do 31 marca 2017r. Co oznacza, że brak jakichkolwiek przesłanek do bajania, że może czekać na kwity z BC potwierdzające zakończenie fazy rzeczowej i uruchomienie projektu poza luty 2017
2/ 31 stycznia 2017 powinna wygasać gwarancja PZU na zwrot zaliczki pobranej od PARP. Jeśli do tego dnia PARP nie przedstawi wezwania, to nie dostanie od PZU pieniędzy - a to jedyna realna możliwość ściągnięcia kasy. Ale zanim PARP będzie mogło położyć wezwanie najpierw RIF musi (wszystko na to wskazuje) nie tylko wypowiedzieć umowę i wezwać BC do zwrotu zaliczki, ale również PARP rozpatrzyć ewentualne odwołanie. A to są terminy konieczność doręczeń, co oznacza, że działania PARP muszą mieć odpowiednie wyprzedzenie czasowe. Rzut oka na kalendarz podpowiada, że najprawdopodobniej procedura wypowiedzenia umowy i odwołania od takiej decyzji już biegnie, a Zarząd nie informuje o tym np. uznając (moje przypuszczenie), że dopóki decyzja nie jest ostateczna to nie ma obowiązku tego rozgłaszać.
3/ Na dziś nie ma informacji, co jest niezbędne do wykonania w celu zakończenia inwestycji i rozliczenia PARP-u. Oraz ile miałoby to kosztować. Więc kto tak naprawdę wie, czy to jeszcze w ogóle jest możliwe? Podpowiem - jeśli przez 11 m-cy tego roku nie zrobiono nic, to jaki musi się zdarzyć CUD żeby teraz w dwa miesiące udało się zrobić wszystko? I kto będzie sprawca tego CUDu?