Dzięki za odpowiedź. Jestem w stanie zrozumieć, że podział między tymi firmami jest dosyć 'umowny', gdy w rzeczywistości dzielą oni nie tylko adres, ale również pracowników. Natomiast nie rozumiem dlaczego obie firmy chwalą się tymi samymi produktami. Sytuacja jest kuriozalna zwłaszcza, że jedna z tych spółek jest notowana na giełdzie. Jak wcześniej wspomniałem, w raporcie za pierwszy kwartał jasno jest napisane, że to Primebit games odpowiada za rozwój tych produktów, jednak informacje o nich widnieją na stronie primebit studio. Pytanie, która spółka ma przychodzy z udzielanych licencji na to oprogramowanie. Przecież klienci nie płacą za jedno oprogramowanie dwóch osobnych faktur dla dwóch różnych spółek. Jestem w stanie to nawet uzasadnić w przypadku Wirtualnego kelnera, gdzie za licencje faktura wystawiana jest na Primebit Studio, zaś przychody z płatnej strefy rozrywki będą należeć do Primebit Games, natomiast w przypadku Prime Managera czy ITManagera takiego uzasadnienia nie znajduje.
Jeśli licencja na to oprogramowanie jest udzielana przez Primebit Studio, to informacje przekazywane przes spółkę w raportach oraz w social mediach budują nieprawdziwy wizerunek spółki i mogą wprowadzać w błąd potencjalnych inwestorów.
Produkcje Primebit games to w większości niewielkie gry, którym łatwo zaginąć w natloku innych produkcji dlatego dziwi mnie, tak mała ilość wypuszczanych produkcji i brak skutecznych działań marketingowych. Co martwi jeszcze bardziej, to fakt, że nawet produkcja, którą spółka bardzo chętnie się chwali - Magic Nations - od ponad pół roku nie jest aktywnie rozwijana. Wg. steama ostatnia aktualizacja pojawiła się 6 grudnia i od tamtej pory nie dostała żadnych nowych treści, ani nawet nie zostały ogłoszone żadne plany na temat rozwoju projektu. Nie zrozum mnie źle. Jako osoba hobbistycznie interesująca się branżą gier i ich projektowaniem, nie uważam, że jest to gra dobra. Ma ona sporo niedoskonałości powstałych już na etapie projektowania, jednak z odpowiednim wsparciem, jestem w stanie uwierzyć, że znalazłaby ona swoją grupę odbiorców.
Spółka nie opublikowała również żadnego sensownego planu wydawniczego jeśli chodzi o przyszłe produkcje. Ktoś, coś, gdzieś wspomniał o Froggy adventure (chyba jeszcze nie było premiery) i to w sumie tyle.