Jeśli mogę coś w temacie.
Rafineria EZO (celowo tak je nazywam) to nie zwykłe przedsiębiorstwa, nie można ich włączać i wyłączać, dziś gasimy światło jutro zapalamy.
Tam robota musi chodzić 24/7.
Nie można sobie pozwolić na przerwy, bo rozruch kosztuje dziesiątki tysięcy.
Ciągłość dostaw surowca jest obowiązkowa.
Toruń dał dvpy z przetargiem ale na mpo się świat nie kończy.
Ponieważ sporo wiem o procesie, to nie martwię się o "wsad do kotła", zobaczycie będą u nich kolejki, chętnych zapłacić za przyjęcie "trudnych plastików" do depolimeryzacji.
Sprzedaż energii, to chyba nie problem, szczególnie gdy mogą ją opchnąć w formie oleju napędowego.
Ja się tylko zastanawiam, dlaczego nie startują :)???