Chyba raczej wzięli się za sprzedaż po cichu samochodów, które stoją zamiast śmigać w car sharingu. Pewnie próbują w ten sposób ograniczyć galopujące straty. Czytając raport roczny 2017 jakoś nie mogę się doliczyć co najmniej 20 samochodów - chwalili się 90 BMW i Mini, potem 30 Audi do Poznania i jeszcze 200 Hyundai-ami, a teraz w raporcie piszą enigmatycznie, że mają flotę prawie 300 samochodów. Jeżeli tak jest, to wiadomo jaka jest perspektywa przed psem, który z głodu zjada własny ogon.