Sam fakt, że prezes pozwoliła sobie na dziwne stwierdzenie że kontrakt był zyskowny pozwala na podejrzenie że się na nim po prostu przejechali. Tj. w tabelkach może jakis tam zysk z tego był, ale uwzględniając nakład pracy i zasoby kadrowe, ciężar który musieli udźwignąć w związku z tym, to może już niekoniecznie. Ale to tylko moje zdanie.
Inna opcja jest taka, że podkreśliła to w zakresie tego konkretnego kontraktu bardziej jako sukces, przez co można wnioskować, że nie wszystkie umowy które robią są rentowne xddd tak czy inaczej niezła lipa.
A na jutrze to się nie skończy. Z uwagi na brak popytu i dziury w arkuszu, pozbywanie się akcji będzie rozłożone w czasie. Będzie długo czerwono IMO. Z drugiej strony na tych poziomach zdecydowana większość akxjonariuszy jest na minusie, a nie wszyscy są skorzy oddawać akcje że strata np 30% lub więcej. Może więc totalnego zjazdu w okolice debiutu nie będzie.