Głównym motorem obecnych podwyżek cen NBR jest niepewność geopolityczna i zakłócenia w łańcuchu dostaw ropy/petrochemii związanym z Ormuzem i Bliskim Wschodem.
Gdy tylko cieśnina zostanie otwarta i transport wróci do normy, ceny surowca NBR powinny spaść (lub przynajmniej przestać rosnąć tak dynamicznie).
To z kolei zmniejszy presję na podwyżki cen końcowych rękawic i może ograniczyć marże producentów (w tym Mercatora).
Ale jest też druga strona medalu:
Mercator nie korzysta tylko na wysokich cenach surowca. Ma kilka trwałych przewag, które pozostaną nawet po ustabilizowaniu się sytuacji:
Produkcja w Tajlandii + cła USA na Chiny – to strukturalna przewaga, która nie zniknie z końcem konfliktu.
Kogeneracja biomasowa – uruchomienie wiosną 2026 da trwałe obniżenie kosztów energii o ~95%, niezależnie od ceny ropy.
Strategia premium + rosnące zamówienia z USA (McKesson itp.) – Mercator buduje pozycję w segmencie wyższej jakości, gdzie marża jest mniej wrażliwa na wahania surowca.
Gruba gotówka (>200 mln zł) – daje mu bufor, którego wielu mniejszych producentów nie ma.
Moja ocena:
Tak, jeśli konflikt szybko się zakończy i Ormuz zostanie otwarty, to żniwa Mercatora będą krótsze i mniej obfite, niż gdyby napięcia trwały dłużej.
Nie, nie oznacza to automatycznie słabych wyników. Mercator i tak powinien wyjść z tego okresu z lepszymi marżami niż w latach 2023–2024, dzięki kogeneracji i strategii premium.
Krótko mówiąc:
Im dłużej konflikt się przeciąga, tym większe żniwa dla Mercatora (i całej branży).
Im szybciej się skończy, tym żniwa będą krótsze, ale niekoniecznie dramatycznie słabe.