I tu jest pies pogrzebany. Te akcje mogą spadać i spadać i Moritz nie kiwnie nawet palcem by to zatrzymać bo po pierwsze nie chce,a po drugie nie za bardzo może. Gdyby Moritzowie nie mieli większości to już dawno znalazłby się ktoś kto chciałby przejąć za 60 mln. spółkę która posiada tyle aktywów nieruchomościowych, z których kilka pojedynczych jest więcej warte niż cała GK TUP na giełdzie. Ot taki paradoks.