Pierwsze co sobie pomyślałem jak czytałem o tym przejęciu to po raz kolejny szkoda że Scope nie dowiózł projektu do końca 2020, bo wtedy moglibyśmy czytać o takim dealu za Curosity i PCR ONE. Tymczasem Thermo Fisher kupuje inny system.
Rynek jest jednak pojemny. Inni gracze też będą chcieli konkurencyjnie na nim funkcjonować. Po pandemii Big Pharma jest z pewnością dobrze dokapitalizowana i stać ją na kolejne akwizycje.
Inna myśl jest taka, że transakcja Thermo Fisher pokazuje, że technologia PCR, zwłaszcza w formacie POC dalej stanowi i stanowić będzie łakomy kąsek na rynku. Różnej maści wieszcze przepowiadali tu na forum schyłek PCR i wchodzenie nowych technologii (LAMP, CRISPR). Przejęcie Mesa Biotech pokazuje, że PCR ma się dobrze.
System Accula od Mesa Biotech ma podobne funkcjonalności co PCR ONE, ale jednak gorsze parametry szybkości i multipleksowości (tylko jeden target genetyczny w teście na Sars Cov 2). Nie doczytałem również niczego na temat paneli bakteryjnych w systemie Accula. Wydaje się zatem, że inni globalni gracze ochoczo zalicytują o PCR ONE ze względu na jego unikatowe możliwości. Kwestia tylko dokończenia projektu i certyfikacji urządzenia.
I z tym właśnie wiąże się ostatnie przemyślenie. Cap SCPFL to dziś lekko ponad 100 mln USD. Mesa Biotech kupiony został za 550 mln USD. A Scope to nie tylko Curosity, ale też Bacteromic. Skąd taka dywergencja w wycenie? Odpowiedź jest prosta. Mesa Biotech ma zarejestrowany produkt, który od zeszłego roku się z powodzeniem sprzedaje i generuje dla firmy przychody (45 mln USD w samym 2020 r.). Innymi słowy system Accula jest zarejestrowany i funkcjonuje już w obrocie, a PCR ONE stoi dopiero w kolejce i czeka na swoją premierę na rynku.
Co się stanie z wyceną SCPFL po certyfikacji PCR ONE? Pytanie wydaje się retoryczne. Warto zatem cierpliwie czekać do wiosny :)