Weźmy na przykład taki textilmarket. Kurs obsuwa się od początku roku. Ale w tym nie ma niczego dziwnego. Ciekawe jest to, że pomimo katastrofalnych wyników w tym roku, kurs obsuwa się bardzo powoli i stopniowo. To by świadczyło o tym, że cały czas było oczekiwanie, że sytuacja w spółce wróci do normy, bo problem jest przejściowy. I to ma sens. Ale pojawia się raport sprzedażowy za wrzesień, który pokazuje, że problem został rozwiązany (a przynajmniej prawie), a sprzedaż znowu jest na wysokim poziomie. A tak zwani inwestorzy w dalszym ciągu pozbywają się akcji po coraz niższym kursie. Dzisiaj jakiemuś szczęśliwcowi udało się pozbyć akcji nawet za 2.50. I czy to ma sens? Dla mnie oczywiście nie ma. Ale dla emocjonalnie inteligentnych id***ów oczywiście jak najbardziej to sens (a raczej pseudosens) ma. I chociaż potrafię się dostosować do tego pseudosensu, to zupełnie tego pseudosensu nie rozumiem.